Pradajem siabie
sakratarki u pryhozych spadnicach
kurtyzany hazawanych napijau
biełymi kośćmi piszuć
u archiwach kawiarnianych napoijau
pradajuć biełych szczurau
za rubiel dwaccać ci bolej
soramam poźniaha leta
eratycznaj śpiełaściu żyta
pryhożyja wuchu zwuki tonuc
u prastory pounych pakojau
dyskatwornyja patwory
hulajuz u warcaby z muzykaj
chawajucsa cieni stosau
papierau arcy ważnych
pracujuc fakty na marna
i tak wiadoma szto budzie
pradajem sieabie
pradajem sieabie za czwerć cany |
pryhożyja wuchu zwuki tonuc
u prastory pounych pakojau
dyskatwornyja patwory
hulajuz u warcaby z muzykaj
admierany łyk pawietra
z dakładnaściu da milimetra
usie dchajuc rouna pracuje
maszyna hniłoha hazy
pradajem sieabie
tekst - Oleg Kobzar
|
Dwa sviety
Adkrywajesz woczy użo dnia nadyszou czas
Paczynajesz dumać pra was
Swoj świet pakidajesz ludziej spatykajesz
Twaja nadzieja serca trymaje
Baczysz swiatlo jano ciabie ahrawaje
Nic nie razumiejesz u halawie chmary
Tam lohka na duszy u lusterku nie ty
Zyccio uciakaje twaja nadzieja serca trymaje
Za malo czasu zamalo slou
A niekali pytnnie pa szto!
|